Nasza hiszpańska Leonor

Pod koniec kwietnia wyjechaliśmy w długo wyczekiwaną podróż do Hiszpanii. Jej owocem jest wspaniałe, czarne Galgo Español – Leonor z hodowli de Monte Podrido. Nadal nie możemy nacieszyć oczu – mała jest cudowną suczką o absolutnie genialnym charakterze.

Nasze zainteresowanie chartami hiszpańskimi z konkretnej hodowli – de Monte Podrido – trwa już ładnych kilka lat. Jednym z pierwszych zdjęć czarnych galgo jakie zobaczyłam i dzięki któremu zakochałam się na amen, było zdjęcie młodego ojca Leonor – Duque de Monte Podrido. Bardzo dokładnie pamiętam ten moment – to była końcówka 2014 roku. Pierwszy raz do hodowcy napisałam kilka miesięcy później – wtedy na dobre zaczęliśmy poszukiwania charta hiszpańskiego. W sierpniu pojawił się na świecie miot “E” po czarnej suce Africa – tej samej, która jest mamą naszej Leonor. Było bardzo blisko, jednak (co nie było łatwe) nie zdecydowaliśmy się wtedy na szczeniaka. W bliskich planach mieliśmy dwa mioty charcików włoskich i w tamtym czasie nie mogliśmy pozwolić sobie ani na tak daleką podróż, ani na młodego psa. Nasze rozmowy powtarzały się potem jeszcze wielokrotnie, a w międzyczasie pojawiła się Makita. Wreszcie stało się – mogliśmy wybrać wyczekaną od dawna suczkę.

Cała podróż była magiczna i zapamiętamy ją pewnie na bardzo, bardzo długo. Zarezerwowaliśmy sobie na ten cel trochę wolnego, żeby móc się nacieszyć wyjazdem. Podczas podróży zobaczyliśmy mnóstwo pięknych miejsc – m.in. urokliwą Alzację, gdzie spaliśmy po drodze i oczywiście w samej już Hiszpanii wspaniałe miasteczka nad oceanem. Po długiej podróży zatrzymaliśmy się w San Sebastian, zwiedziliśmy też Bilbao i oczywiście Laredo, gdzie urodziła się Leonor. Podczas naszej podróży spotkaliśmy kilka chartów hiszpańskich i ich właścicieli, dzięki czemu dowiedzieliśmy więcej o życiu tej rasy w kraju jej pochodzenia. Najbardziej wyczekiwaliśmy oczywiście dnia, w którym spotkamy się z Ivanem i zobaczymy szczenięta.

To były niezapomniane przeżycia, zostaliśmy przemiło przyjęci i mieliśmy okazję pobyć trochę w istnym galgusim “szczeniaczkowym raju”. Oglądanie maluchów, rozmowy z hodowcą (który okazał się być naszą bratnią duszą) o wzorcu, rasie i wielu innych rzeczach przeciągały się w nieskończoność – jednym słowem mogliśmy stamtąd nie wychodzić. Mieliśmy okazję poznać na żywo ojca i babcię małej Leonor. Ivan przyjrzał się również naszej Makicie, która jest córką wyhodowanego przez niego psa – Bandido de Monte Podrido. Bardzo podobała mu się jej głowa, pochwalił też opnowany charakter Makity.

Do Hiszpanii jechaliśmy z myślą o powrocie do domu z Lambadą, ale wybór ostatecznie padł na Leonor. Ta piękna, proporcjonalna suczka o cudownym spojrzeniu i przepięknej głowie wydaje się absolutnie wyjątkowym i doskonałym szczeniakiem. Jej łagodne usposobienie i niezwykłe nastawienie do człowieka rozkochało nas w ciągu kilku godzin. Leonor niezwykle szybko uczy sie nowych rzeczy. Nasze stado nie miało absolutnie żadnego problemu z jej przyjęciem, a ona sama wpasowała się w nasze życie, jakby była w nim obecna od zawsze.

Leonor ma piękną galgusią głowę, bardzo ciemne oko i idealnie ułożone uszy. Jej długi ogon powoli zakręca się w typowy dla rasy sierp. Prościutkie łapki, długie ciało i już widoczne, idealnie zarysowane trzy charakterystyczne części linii górnej. Jest bardzo łagodna i grzeczna – w odróżnieniu od Makity, która przez pierwsze tygodnie była małym dzikusem. Na ich wspólne zabawy możemy patrzeć bez końca, mamy ogromną radość z przebywania z tymi wspaniałymi zwierzętami.

Nawiguj